Styl życia

Pasja – życiodajna siła

Joanna Zapała, psycholog, psychoterapeuta, psychoonkolog i superwizor psychoonkologii. Prezes Stowarzyszenia Psyche Soma Polis, Dyrektor Centrum Psychoterapii Integralnej w Poznaniu. Kierownik Merytoryczny Studiów Podyplomowych „Psychosomatyka i somatopsychologia” oraz „Podejścia terapeutyczne w psychoonkologii” na Uniwersytecie SWPS.

Albert Camus w utworze „Dżuma” porównał chorobę do zakonu, który ma swoje własne reguły i zasady. Choroba przewlekła wymaga posłuszeństwa i pokory względem przestrzegania określonych zasad oraz specyficznego rodzaju higieny życia.

Na owe zasady oraz higienę składają się nie tylko przestrzeganie zaleceń lekarskich i przyjmowanie leków. Ogromnie ważne jest także zadbanie o sferę psychiczną i duchową, gdyż to właśnie z tych obszarów będą płynąć motywacja oraz siła do życia i zmagania się z niełatwą codziennością.

Poszukiwanie sensu
Choroba przewlekła ze swojej definicji wskazuje na jej długotrwały przebieg, stąd niezbędne są pokora i cierpliwość, aby skutecznie radzić sobie z przeszkodami i cieszyć się życiem. Jak zatem wypracować taką postawę? Niezbędny jest sens, dla którego jesteśmy w stanie znieść przeciwności. A czym jest ten sens? Pojęcie na pierwszy rzut oka abstrakcyjne
i odległe, jednak najzwyczajniej w świecie ten sens jest celem.

Każdy będzie go rozumiał trochę inaczej, np. poprzez marzenia do zrealizowania, rodzinę, twórczość, kontakt z Bogiem, ale także robienie rzeczy, które są naszą pasją. Ów cel jest tym, co się kocha i do czego się dąży. Tym, co daje radość
i spełnienie. Viktor Frankl w książce „Homo Patiens” pisał: „Spełniamy sens bytu ludzkiego, wypełniamy nasz byt ludzki sensem zawsze dzięki temu, że urzeczywistniamy wartości. Można to czynić w trojaki sposób: pierwszym sposobem urzeczywistniania wartości jest działanie, jakieś kształtowanie świata; druga możliwość polega na przeżywaniu świata, wchłanianiu, przyswajaniu sobie piękna i prawdy bytu; trzecia wreszcie możliwość urzeczywistniania wartości – to cierpienie – znoszenie losu, bytu”. Można zatem stwierdzić, że na cel składają się: aktywność, przeżywanie oraz cierpienie, rozumiane jako akceptacja zastanej rzeczywistości. Poprzez realizację sensu człowiek realizuje siebie.

Samorealizacja
Czym jest samorealizacja? Jak już wspomniałam, może ona być pasją, zainteresowaniem, hobby. Odkrycie swoich zainteresowań jest równoznaczne z odkrywaniem siebie. Realizując swoje pasje, przestajemy identyfikować się tylko
z rolą osoby chorej. Niejako zagospodarowujemy przestrzeń niedołężności, słabości i deficytu, zyskując w świadomości przestrzeń dla naszych pasji, budując własną siłę i witalność. Perspektywa choroby, zwłaszcza przewlekłej, w której rokowania są niepewne, stawia nas przed wyborem: ile pozostawimy w naszej świadomości miejsca dla choroby, a ile dla siebie. Im więcej tego miejsca dla nas i naszych pasji, tym łatwiej będzie pokonać ból, fizyczne cierpienie, złe samopoczucie, skrajne zmęczenie.

Zainteresowania, pasje, hobby, przez które się realizujemy, wzmacniają naszą psychikę i właśnie dzięki nim będziemy zdolni do pokory i cierpliwości podczas gorszych dni, czasami tygodni, pobytów w szpitalu i wszystkich niedogodności, jakie niesie ze sobą choroba. Taki właśnie model życiowej filozofii proponuje prof. Małgorzata Baranowska w swojej książce: „To jest wasze życie. Być sobą w chorobie przewlekłej”. Autorka książki była postacią niezwykle barwną. Zmagając się z chorobą przewlekłą, pokazywała, w jaki sposób nie zatracić siebie mimo nienajlepszego stanu fizycznego. Małgorzata Baranowska swój własny wszechświat odkryła w kulturze. Ukończyła studia polonistyczne na Uniwersytecie Warszawskim, pasjonowała się poezją, zwłaszcza Wisławy Szymborskiej oraz… zbierała pocztówki. Była autorką wielu publikacji właśnie m.in. na temat poezji i pocztówek, tworząc ich prywatne historie.

Znajdź swoją enklawę
Wracając do metafory Alberta Camusa, paradoksalnie znaczenie choroby przewlekłej jako zakonu w kontekście realizowanych pasji i zainteresowań nie należy rozumieć jako męczeństwa, ale pewnego rodzaju wyzwolenie. Określone reguły i zmienny charakter choroby wymuszają znalezienie alternatywy, swojej własnej enklawy, choćby w postaci hobby. Wymaga to jednak pewnego rodzaju wysiłku. Z drugiej strony inną perspektywą jest zatracenie się w myślach
o chorobie i podporządkowania jej całej swojej aktywności.

Gdzie tu znaleźć radość, gdzie sens życia? Nie ma na to najzwyczajniej miejsca. Odcinamy się od tego, co daje nam radość, witalność. Pojawia się pustka egzystencjalna, a za nią inne dolegliwości – stany depresyjne, apatia, niechęć, niepokój. Taki stan dodatkowo zakłóca efektywność zastosowanej terapii i komplikuje proces leczenia. Zatem choroba przewlekła to pewnego rodzaju sytuacja graniczna, od której nie ma ucieczki i w której dokonujemy wyboru między sobą a chorobą, między wielowymiarowym życiem a próżnią.

Hobby, pasja, realizowane zainteresowania to w gruncie rzeczy nic innego jak kreowanie siebie i swojego życia. Jest istotnym elementem samostanowienia. Zainteresowania i pasje można ponadto rozumieć jako pewnego rodzaju wartość dodaną. Rozwijając je, zyskujemy coraz więcej umiejętności, radości, zadowolenia, poczucia sensu, kontaktów
i relacji z innymi ludźmi. Warto zatem rozwijać siebie i swoje pasje mimo, a może właśnie w obliczu choroby przewlekłej, gdyż dzięki nim możemy po prostu zbudować oparcie w sobie.

Przeczytaj także...

Comments are closed.