Artykuły numeruStomiaStyl życia

Moc mądrego wsparcia

Zofia Kulawik, psycholożka, certyfikowana psychoterapeutka poznawczo-behawioralna, pracuje m.in. z osobami chorującymi przewlekle i ich bliskimi. Prowadzi własny gabinet terapii w Warszawie.

– Zanim zaczniemy organizować życie na nowo, zapytajmy chorego, czego od nas potrzebuje. Potrzeby chorego nie zawsze pokrywają się z tym, co możemy lub chcemy mu dać. Gdy już będziemy pewni, jak możemy pomóc bliskiemu, zacznijmy budować sieć wsparcia. W opiece nad chorym nie chodzi o bycie samotnym herosem. Działanie w pojedynkę w pewnym momencie może nas zbyt mocno przytłoczyć – mówi Zofia Kulawik, psycholog, psychoterapeutka.

Mam wrażenie, że zbyt łatwo przychodzi nam ocenianie innych. Mówimy „sąsiadka ma chorego męża, a wychodzi do teatru”, „znajomy, zamiast zająć się mamą, wyjeżdża na mecz”. Dlaczego chcemy odbierać opiekunom osób chorych prawo do ich własnego życia?

Wpływ na to mogą mieć nasze osobiste przekonania, ale też przekazy społeczno-kulturowe. W naszej kulturze silnie wspierana jest postawa samopoświęcenia. Jeśli ktoś wychodzi poza ten schemat, jest odbierany jako egoista. Zaczyna mieć wyrzuty sumienia, że odczuwa przyjemność, np. pijąc kawę w dobrym towarzystwie. Albo wychodzi do kina na komedię, a z tyłu głowy towarzyszy mu wątpliwość, czy ma prawo się śmiać, skoro jego bliski cierpi. Do tego dochodzi wspomniana przez panią kwestia oceny ze strony innych osób, której opiekunowie się obawiają. Moim zdaniem, powinni oni jednak przede wszystkim zadbać o stan swojego zdrowia, także psychicznego. Tylko wtedy będą w stanie skutecznie pomagać.

Obciążenie psychiczne jest duże. Opiekun musi być wsparciem nie tylko dla chorego, ale często i całej rodziny. Do tego dochodzą sprawy związane z organizacją życia i przede wszystkim – osobiste emocje. Jak się w tym wszystkim odnaleźć?

Podstawową kwestią jest zaakceptowanie tych emocji, niezależnie od tego, jakie są. Trzeba dać sobie przestrzeń do rozmowy o nich, także do ich wyrażania, np. poprzez płacz. Nie można być dla siebie zbyt surowym. Nie powinniśmy obwiniać siebie za to, że coś przeoczyliśmy albo że nie dajemy z siebie stu procent – na pewno dajemy tyle, ile jesteśmy w stanie dać w danym momencie. Zastanówmy się, co wcześniej pomagało nam odzyskać równowagę w sytuacjach w których odczuwaliśmy nasilony poziom stresu. Być może naszym sprawdzonym sposobem na rozładowanie napięcia był ruch, malowanie, spacer po lesie, latte w kawiarni lub wspomniany przez panią teatr i mecz. Spróbujmy tak planować czas, aby znaleźć przestrzeń na realizację tych czynności.

To trudne, ze względu na brak czasu. Opiekunowie odhaczają kolejne zadania, a potem brakuje sił na cokolwiek innego.

Pomocne może być stworzenie własnej listy praw i potrzeb na czas wsparcia bliskiego w chorobie. Na tą listę możemy wpisać prawo do: codziennego dbania o siebie, czasu wolnego (np. 30 min na spacer), proszenia innych o pomoc, posiadania własnych granic, nagradzania siebie, bycia wdzięcznym. Ta lista praw będzie dla nas oparciem.

Czasem opiekun chciałby uciec… ale dokąd? Jakie sposoby sprawdzą się w sytuacji, gdy wydaje nam się, że świat całkowicie nas przerasta?

Wiem od osób, z którymi pracuję terapeutycznie, że zdarzają się takie myśli. Uspokajam – to normalne. Towarzyszenie w chorobie przewlekłej to niekiedy długa droga, która może mieć zakręty. Dlatego tak ważne jest, aby o siebie dbać i nie przekraczać własnych granic. Jeśli będziemy ignorować sygnały płynące z naszego ciała, zaprzeczać temu, że nie mamy siły, że jesteśmy wyczerpani, możemy doprowadzić do wypalenia. Wtedy pojawi się wspomniana przez panią chęć ucieczki, tak zwany kres naszych możliwości. Lepiej do tego nie dopuścić. Jeśli zauważymy u siebie niepokojące objawy, zgłośmy się do specjalisty.

Jakie to objawy?

Pierwsze sygnały to spadek nastroju i utrzymujące się uczucie smutku, lęku. Do tego dochodzi brak zainteresowania czymkolwiek innym niż choroba osoby bliskiej, brak poczucia przyjemności, problemy ze snem, apetytem.

Opiekunowie cierpią w samotności. Boją się mówić chorym, że jest im źle. Powinni to robić?

Z moich doświadczeń wynika, że obie strony – zarówno chorzy, jak i wspierający – boją się ujawnić swoje uczucia przed drugą osobą. Wydaje im się, że w ten sposób ją chronią. Ale tłumione emocje mogą powodować jeszcze większe obciążenie, zwiększać poziom odczuwanego stresu, wpływać na stan fizyczny. W pewnym momencie staje się to widoczne – nie da się stale przywdziewać masek. Gdy człowiekowi zaczyna brakować sił, staje się bardziej drażliwy w kontaktach, niespokojny, reaguje nerwowo, a czasem zupełnie się izoluje. Osoby chore przestają mówić o swoich dolegliwościach, aby nie dokładać zmartwień opiekunom – w ten sposób tworzy się mechanizm błędnego koła. A to nie wpływa korzystnie na budowanie poczucia zaufania i bliskości w relacji.

Czyli warto być autentycznym?

Tak, szczerość pozwala obniżać niepokój i napięcie. Pamiętajmy, że jesteśmy tylko ludźmi i mamy swoją wydajność, swój próg. Warto również zastanowić się, jaki model komunikacji stosowaliśmy zanim pojawiła się choroba. Na ile swobodnie rozmawialiśmy o problemach i uczuciach. Nawet jeśli nie pielęgnowaliśmy bliskości, nigdy nie jest za późno, aby zacząć to robić.

Jak być mądrym przyjacielem w chorobie, jednocześnie nie zapominając o sobie?

Zastanówmy się, jaki rodzaj wsparcia możemy zaoferować. Może to będzie pomoc praktyczna – pielęgnacja, przygotowywanie posiłków, towarzyszenie w trakcie wizyt lekarskich, a może wsparcie informacyjne lub emocjonalne. Najpierw możemy zapytać chorego, czego od nas potrzebuje. Nie zawsze potrzeby chorego pokrywają się z tym, co chcemy lub możemy mu dać. Od samego początku opieki nad chorym możemy budować siatkę wsparcia. W opiece nad chorym nie chodzi o bycie herosem. Działanie w pojedynkę w pewnym momencie może nas zbyt mocno przytłoczyć.

Czy grupowa terapia może być pomocna?

Oczywiście, wszystko zależy od indywidualnych potrzeb. Jednak grupowa forma ma swoje zalety. Doświadczenia innych osób mogą okazać się pomocne, inspirujące. Poza tym dzielenie się swoimi emocjami z innymi opiekunami, przynosi ulgę.

Gdzie można szukać pomocy?

W zależności od istoty problemu, wsparcia można szukać zarówno u lekarzy, specjalistów zdrowia psychicznego, pracowników socjalnych, przewodników duchowych. Polecam spotkania indywidualne z psychologiem lub psychoterapeutą, grupy wsparcia, warsztaty psychoedukacyjne. W niektórych placówkach leczniczych funkcjonują przyszpitalne poradnie psychologiczne, psychoonkologiczne. Wsparcie można uzyskać też w Poradniach Zdrowia Psychicznego, działających w ramach NFZ. Często darmowe programy realizują organizacje pozarządowe i fundacje m.in. Fundacja Unicorn, Warszawskie Centrum Psychoonkologii, Fundacja Rakiety. Tę pomoc można uzyskać także w formie on-line.

Listę fundacji znajdziesz tutaj: https://www.zwrotnikraka.pl/fundacje-onkologiczne-pomagajace-chorym-raka/

Rozmawiała: Aleksandra Zalewska-Stankiewicz

Przeczytaj także...

Comments are closed.